„Odmawiajcie różaniec codziennie, abyście uprosili pokój dla świata i koniec wojny” – powiedziała Maryja do dzieci 13 maja 1917 r. Minęło ponad sto lat od tego wezwania, a dziś wydaje się ono równie aktualne, jak wówczas.
W czasie objawień Matki Bożej dziesięcioletnia Łucja była najstarsza z całej trójki. Franciszek był o rok młodszy, Hiacynta miała siedem lat. Maryja wybrała na spotkanie z dziećmi skrawek ziemi należący do rodziców Łucji, nazywany Cova da Iria, znajdujący się dwa i pół kilometra od Fatimy na drodze do Leirii. Matka Boża ukazała się na krzewie zwanym ilex, będącym karłowatą odmianą dębu o wysokości niewiele ponad sto centymetrów. W tym właśnie miejscu dzisiaj znajduje się kaplica objawień.
Jest to zadaszone miejsce, wydzielone z ogromnego placu przeszklonymi ścianami. Są ławki dla modlących się, za niewielkim murkiem ołtarz, kapliczka, a pomiędzy nimi figura Matki Bożej Fatimskiej w szklanej gablocie. Postument, na którym została umieszczona, podobnie jak krzew ilex, ma nieco ponad metr wysokości. Figura jest taka, jaką znamy z licznych, rozpowszechnionych wizerunków. A przy tym w rzeczywistości mniejsza, niż można się spodziewać na podstawie medialnych przekazów. Ten wizerunek i miejsce przyciągają jednak z niespotykaną siłą. I choć nie każdy ma możliwość fizycznej podróży do portugalskiego sanktuarium, każdy może tam być sercem.
Wraz z początkiem jesieni, jak Polska długa i szeroka, setki tysięcy ludzi duchowo łączy się z Fatimą. Rozpoczął się już drugi wiek wytrwałego odpowiadania na prośbę Maryi o codzienną modlitwę różańcową. Różne intencje zanoszono przez te lata, rozważając kolejne tajemnice, różne też otrzymywano łaski. Dziś szczególnie zwraca uwagę obietnica Matki Bożej z ostatniego, październikowego objawienia: „Wojna się skończy, a żołnierze wkrótce wrócą do swoich domów”. Wtedy niedługo czekano, by te słowa stały się rzeczywistością; po trzynastu miesiącach rozejm w Compiègne zatrzymał działania zbrojne I wojny światowej.
Tak wiele potrzeb, próśb i trudności niesie teraz każdy dziesiątek różańca. Warto dodać do niego także gorliwą modlitwę o pokój i powrót do domu żołnierzy wszystkich stron każdego konfliktu na świecie. Tak, jak wtedy, w czasie wielkiej wojny. Wierzymy, że zostaniemy wysłuchani.
„Starajmy się więc jak najlepiej odmawiać różaniec (…). Nie zarażajmy się trudnościami. Jeśli będziemy zmęczeni całodzienna pracą i przy różańcu z trudem uda nam się skupić myśli i zwalczyć senność – omówmy go chociaż z wysiłkiem woli i przymusem do końca. W oczach Niepokalanej wielką wartość będzie bowiem miała nasza intencja uczczenia Jej, nasz odruch ufności mieszczący się już w samym wzięciu do ręki różańca i zgięciu kolan, nasz wysiłek woli i trud dla Niej poniesiony” (ks. Franciszek Blachnicki).