Miałam początkowo spory problem, jak przedstawić św. Brata Alberta. Mój pierwszy pomysł był taki, żeby odmalować go w podobny sposób, jak obraz Matki Bożej Częstochowskiej, żeby pasował stylistycznie
do wizerunku, który już znajduje się w kościele i będzie eksponowany symetrycznie. Doszłam jednak do wniosku, że obraz nie jest tylko
i wyłącznie dla oka, ale też dla przeżycia wewnętrznego. No i przecież
to są dwie różne historie (mam na myśli św. Brata Alberta i Matkę Bożą Częstochowską).

Czytając życiorys św. Brata Alberta Chmielowskiego dotarło do mnie, że to było życie w pokorze, prostocie i surowości. Tym samym przestała mi odpowiadać myśl, żeby wprowadzić do obrazu ornamentykę zbliżoną do obrazu Matki Boskiej. Dodatkowo przejrzałam inne przedstawienia malarskie świętego i nie znalazłam żadnego, na którym byłby on łagodny i spokojny. Wszystkie dawały wrażenie ciężkości
i trudu albo patosu. Brakowało mi takiej ciepłej energii miłosierdzia, prostej, cichej, bezwarunkowej miłości. Podjęłam więc decyzję
o łagodniejszym przedstawieniu (dziękuję ks. Proboszczowi
za pozostawienie mi wolnej ręki przy malowaniu!).
Aby pomóc w zrozumieniu i odbiorze tego akurat wizerunku św. Brata Alberta, postanowiłam wytłumaczyć kilka malarskich decyzji które podjęłam, a także podzielić się przemyśleniami z procesu projektowania i malowania obrazu; nakreślić, co kryje się za przyjętą formą i zastosowaną symboliką.
Postać
W obrazie widać kontrast pomiędzy ciężarem ciała, a lekkością twarzy. Habit, dłonie i chleb mają bardziej ziemską, materialną formę –
są masywne, osadzone, bardzo ludzkie. To symbol codzienności, pracy, konkretu i trudu.
Twarz jest jaśniejsza, efemeryczna, jakby mniej związana z materią. Tak jakby
św. Brat Albert żył bardzo konkretnym, ludzkim życiem, doświadczając trudów materii ale jego wnętrze było już skierowane ku temu, co duchowe (oczy łagodne, ale lekko zamyślone, wzrok trochę nieobecny. Święty patrzy
z ciepłym współczuciem, dojrzałością, mądrością). Stąd też ta „efemeryczność” – trwanie na granicy światów, materialnego i niematerialnego, jakby święty doświadczał rzeczywistości przez ludzkie ciało, a jednocześnie przekroczył swoje przywiązanie do materii.
Zaproszenie
Chciałam stworzyć wizualne zaproszenie do zbliżenia się do obrazu
i jestem bardzo ciekawa, jak zadziała to w kościele, kiedy zostanie już zawieszony. Malując, od czasu do czasu odsuwałam go od siebie, żeby spojrzeć z daleka. Z tej perspektywy widać ciężki habit, dłonie, chleb – wszystko takie „ludzkie”, nimb, który okala głowę i… oczy. Nie widać dobrze rysów twarzy, głowa wydaje się być przesączona jakimś jasnym światłem, już „nie z tego świata”, nie jest tak cielesna. Dopiero przy podejściu bliżej (a pamiętam, że pod obrazem ma być miejsce
do zapalania świeczek więc zakładam, że ludzie będą podchodzić bliżej) odsłaniają się rysy twarzy. To takie zaproszenie do bliższego spotkania z przedstawieniem świętego, a przez to, z nim samym
Kolor i forma
Moim zamiarem było, żeby zastosowana kolorystyka (ochra i złoto oraz brąz i czerwień), a także forma (efemeryczne, nasączone światłem rysy twarzy i „ziemskie” dłonie, chleb, ubranie) podkreśliły miejsce Świętego „pomiędzy światami” – duchowym i ziemskim, bycie dla innych łącznikiem z Bogiem. Wybrałam spokojną, harmonijną paletę barw, bez ostrych kontrastów. Chciałam, aby obraz nie „krzyczał”, lecz zapraszał do zatrzymania się, do ciszy i refleksji; żeby nie był tylko dekoracją.
W tej palecie złotawa ochra reprezentuje rzeczywistość duchową,
a brąz habitu – ziemską (kolor ziemi). Mam nadzieję że udało mi się
to przekazać i że zainspiruję oglądających do kontemplacji.
Marta Kupsch

Marta Kupsch ukończyła Akademię Sztuk Pięknych
w Poznaniu oraz Universitas Negeri Semarang
w Indonezji, gdzie rozwijała się w obszarze malarstwa oraz różnorodnych sztuk i rzemiosł. Jej droga twórcza od początku była spotkaniem różnych kultur
i wrażliwości.
Malarstwo jest dla niej sposobem przeżywania i rozumienia rzeczywistości. To spotkanie na styku tego co niewidzialne
i namacalne. Pracuje przy konserwacji zabytków, odnajdując szczególną wartość w pracy w przestrzeniach klasztornych – tam, gdzie sztuka nasączona jest ciszą, historią i modlitwą. Obecnie maluje również obrazy, murale oraz prowadzi warsztaty artystyczne.
